Katolicki sposób przyjmowania Komunii świętej
Chciałbym jednak teraz zagłębić się w ducha, który ożywił apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy, ducha, który od czasów apostolskich zawsze ożywił katolickich komunijnych.
Duch ten ma wiele wspólnego z Betlejem. Kiedy rodzi się Jezus, cały wszechświat pochyla się przed Nim: radośni aniołowie wielbią Go i zwiastują pasterzom; gwiazda rusza w drogę, prowadząc mędrców; a mędrcy, widząc Dziecię z Matką, „padli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2, 11).
Pomyślmy o proroku Chrystusa, św. Janie Chrzcicielu: jeszcze przed narodzinami podskakiwał z radości w łonie Elżbiety, gdy odwiedziła ich Maria, nosząca Dziecię w swoim łonie, a gdy dorósł, do radości i miłości, jaką Prorok czuł do Pana, dołączyły najwyższe oznaki czci:„Nie jestem godzien rozwiązać mu rzemienia u sandałów” (Mt 3, 11); lub: „Za mną idzie Ten, Który jest Potężniejszy ode mnie, przed którym nie jestem godzien nawet schylić się, aby rozwiązać rzemień jego sandałów” (Mk 1, 7); w J 1, 27): „Nie jestem godzien rozwiązać rzemienia jego sandałów”. A pomyśleć, że współczesna komunia na rękę, przepełniona zarozumiałością i siarkową pychą, domaga się nie tylko noszenia boskiego obuwia, ale także poczucia godności, by wziąć Właściciela obuwia i rozrzucać Jego błogosławione Ciało. Przyjmujmy Chrystusa Eucharystycznego z ufną miłością, ale jednocześnie z najwykwintniejszym szacunkiem.
W wielu naukach i cudach Pana widzimy, że ci, którzy zostali obdarowani i zachwyceni, padają do Jego stóp. W cudownym połowie ryb widzimy Piotra, który oszołomiony rzuca się do stóp Dobrego Pasterza. Pismo Święte mówi: „Piotr rzucił się do stóp Jezusa” (Łk 5, 8). Trędowaty, który miał zostać uzdrowiony przez Mistrza, „gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz” (Łk 5, 12; por. także Mt 8, 2 i Mk 1, 40). Grzesznica, poruszona miłością i wdzięcznością, stanęła za Mesjaszem, „u jego stóp, i płacząc, obmywała mu stopy i ocierała je swoimi włosami” (Łk 7, 38). Biblia opowiada, że „Jair rzucił się do stóp Chrystusa” (Łk 8, 41). W Ewangelii Mateusza 9, 18 czytamy: „zbliżył się do Niego sędzia, upadł przed Nim i rzekł: moja córka właśnie umarła”. Kobieta, która od dwunastu lat cierpiała na krwotok, po uzdrowieniu przez Baranka „przyszła drżąca i upadła przed Nim” (Łk 8, 47). O ojcu lunatyka czytamy: „Podeszło do Niego pewnego człowieka, ukląkł przed Nim i rzekł: Panie, zmiłuj się nad moim synem, bo jest lunatykiem” (Mt 17, 14). Cóż, jeśli w obliczu takich cudów obdarowani padają do stóp Chrystusa, to jak nie padnać do Jego stóp, będąc obdarowanym cudem nad cudami, to znaczy obecnością Jezusa w Eucharystii dla naszego duchowego dobra? Grzesznica, owoc miłości, bólu i wdzięczności, pada i płacze; dumna komunia w dłoni wyprostowuje się, traktuje z pogardą i odrzuca.
Chrystus chwali pełnego czci nastawienie: „Zwracając się do kobiety, rzekł do Szymona: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie podałeś mi wody do umycia nóg, ona zaś obmyła mi nogi łzami i otarła je swoimi włosami” (Łk 7, 44). Kościół nakazuje nam przyjmować Boskiego Odkupiciela na kolanach i w ustach. On przychodzi do domu naszej duszy: na kolanach oddajmy Mu cześć na wzór grzesznicy.
Duch katolickiego przyjmującego Komunię Świętą nie sprowadza słów setnika do zwykłej frazesu. Cóż bowiem powiedział setnik? „Nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach” (Łk 7, 6. Por. także: Mt 8, 8). Katolik przyjmujący Komunię powtarza na kolanach: „Domine, non sum dignus ut intres sub tectum meum sed tantum dic verbo et sanabitur anima mea („Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale jedno tylko słowo Twoje wystarczy, aby mnie uzdrowić”). Komunia na rękę, w swojej pysze i duchu zarozumiałości, mówiąc „nie jestem godny”, przynajmniej wykorzystuje zewnętrzną manifestację, którą uważa się nie tylko za godną, ale i wyższą. Jest to sposób postępowania, który jest owocem demonicznej pychy.
Kiedy Chrystus zmartwychwstał, wyszedł na spotkanie kobietom, które szybko biegły, aby powiadomić uczniów o tym, co anioł powiedział im w grobie. Zbawiciel wita je, mówiąc: „Witajcie”. A „one podeszły, objęły jego nogi i oddały mu pokłon” (Mt 28, 9).
Jeśli Chrystus oburzył się na tych, którzy zamienili dom Boży w świątynię złodziei, do tego stopnia, że wygnał ich z biczem, to czy ktoś naprawdę wierzy, że Odkupiciel byłby zadowolony z tak podłego traktowania, jakim jest przyjmowanie komunii w dłoni? Nie zapominajmy, że do Mistrza odnoszą się następujące słowa: „Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie.” (J 2, 17).
Z Ewangelii św. Jana wiemy o ślepcu uzdrowionym przez Jezusa i pogardzanym przez faryzeuszy. Jakiś czas po cudzie Chrystus i uzdrowiony spotykają się ponownie, a Odkupiciel świata mówi do niego: „Wierzysz w Syna Człowieczego?”. On odpowiedział: „Kto to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?”. Jezus rzekł do niego: „Widzisz Go, to Ten, który do ciebie mówi”. A on odpowiedział: «Wierzę, Panie, i oddałem Mu pokłon»” (9, 35-38).
Zanim Zbawiciel wskrzesił Łazarza, Pismo Święte mówi nam, że Maria, siostra zmarłego, wybiegła na spotkanie Chrystusa i „gdy Go ujrzała, upadła Mu do nóg” (J 11, 32).
Wiemy, że po śmierci Jezusa na krzyżu jeden z Jego uczniów, Józef z Arymatei, poprosił Piłata o wydanie mu ciała. Wiemy również, że Nikodem „przyniósł mieszankę mirry i aloesu, około stu funtów. Wzięli więc ciało Jezusa i owinęli je w pasy z aromatycznymi substancjami, zgodnie z żydowskim zwyczajem pochówku” (J 20, 38-39). A po zmartwychwstaniu czytamy: „Przybył wtedy Szymon Piotr (...) wszedł do grobu i zobaczył leżące tam pasy oraz chustę, która była na Jego głowie, nie leżącą razem z pasami, ale zwiniętą w osobnym miejscu” (J 20, 6-7). Komentując to ostatnie, wielki egzegeta, prałat Juan Straubinger, zauważa: „Należy zwrócić uwagę na szczególny szacunek, jakim aniołowie darzą świętą Głowę Jezusa. Bóg nie chciał, aby całun, który okrywał głowę Jego umiłowanego Syna, został pomylony z innymi bandażami”. Widząc tak wyjątkowe traktowanie, jak można tolerować obiektywnie poniżające traktowanie współczesnej komunii na rękę? Nie są to już bandaże ani całun, w Eucharystii obecny jest cały Chrystus.
Święty Paweł bez ogródek nauczał, że „kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, będzie winny ciała i krwi Pańskiej” (1 Kor 11, 27). Ludzie, którzy nazywają się ludźmi Kościoła, wiedzą, że współczesna komunia na rękę jest nadużyciem, że została zapoczątkowana przez nurt luterańsko-kalwiński i sympatyków tego nurtu, więc jak można wierzyć, nie traktując tego jako kpiny, że taki sposób przyjmowania komunii jest czymś godnym?
Jeśli św. Paweł w Liście do Filipian mówi, że „wszelkie kolano w niebie, na ziemi i pod ziemią niech się ugina w imię Jezusa, a wszelki język niech wyznaje, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (2, 9-11); i jeśli tak się wymaga w odniesieniu do „Imienia”, to jakżeż nie ugną się wszystkie kolana przed Chrystusem naprawdę obecnego w Eucharystii? Niech języki przyjmą Go z najwyższą godnością!
Święty Piotr powie, jak zbliżyć się do Chrystusa: „Przyłączając się do Niego, jak do żywego kamienia, odrzuconego wprawdzie przez ludzi, ale wybranego i cennego dla Boga” (1 P 1, 4). Stąd też to właśnie święty Piotr, zwracając się do kapłanów, mówi im, aby paśli trzodę, czuwając „według Boga” (5, 2). A czuwanie zgodnie z Bogiem oznacza traktowanie Chrystusa Eucharystycznego jak kamienia „wybranego i cennego”, a nie jak czegoś gorszego od śmieci, które z obojętnością się gdzieś wyrzuca.
W Apokalipsie św. Jana czytamy: „cztery istoty żywe i dwudziestu czterech starców upadło przed Barankiem, mając każdy cytrę i złote kielichy pełne wonności” (5, 8). Ponownie: „starcy upadli i oddali pokłon” (5, 14). A w innym miejscu: „Wszyscy aniołowie, którzy stali wokół tronu, starców i czterech istot żywych, upadli na twarze przed tronem i oddali pokłon Bogu” (7, 11).
Poważni liturgiści słusznie twierdzą, że współczesna komunia na rękę jest czymś nadużywanym, wywodzącym się z protestantyzmu i nie ma nic wspólnego z tym, co mogło mieć miejsce dawniej w jakimś konkretnym czasie i miejscu. Komunia na rękę była wielkim pragnieniem protestanta Butzera, który utrzymywał, że należy „powrócić do prostoty Chrystusa, apostołów i dawnych kościołów, sakrament należy podawać wiernym na rękę”, tak aby „dobrzy ludzie będą łatwo doprowadzeni do punktu, w którym wszyscy zostaną postawieni by przyjmować święte symbole na rękę, zachowana zostanie jednolitość w przyjmowaniu i zostaną podjęte środki ostrożności przeciwko wszelkim potajemnym nadużyciom sakramentów. Bo choć przez pewien czas można zrobić ustępstwo tym, których wiara jest słaba, udzielając im sakramentów do ust, jeśli tego pragną, to jeśli zostaną starannie pouczeni, wkrótce dostosują się do reszty Kościoła i będą przyjmować sakrament na rękę” (Davies, Michael, Un Privilegio de los Ordenados (Algunas precisiones sobre la comunión en la mano), Buenos Aires, 1996, str. 9 i 10).
Uczeń Ojca Pio z Pietrelciny, ks. dr Luigi Villa, w dziele potępiającym krytykowany sposób przyjmowania komunii świętej, stwierdza: „Dlatego ponownie powtarzamy: teologicznie konieczne jest odrzucenie „komunii na rękę”, ponieważ rozrzucanie i wynikające z tego profanowanie Najświętszych Sakramentów, nawet w postaci najmniejszych fragmentów, które są jednak Najświętszym Ciałem naszego Pana Jezusa Chrystusa, stanowi „świętokradztwo”! (Komunia na rękę - Nie! To świętokradztwo!, wyd. Civilta, Brescia, s. 50). Powie również: „Stąd więc nasza pewność, że możemy potępić jako „świętokradcze” zezwolenie na udzielanie „komunii na rękę”, właśnie dlatego, że „fragmenty”, które nadal zawierają „całą Osobę Chrystusa”, są nieuchronnie wyrzucane do śmieci, a w konsekwencji dochodzi do prawdziwego „świętokradztwa”! (op. cit. str. 51).
Nikomu nie umknęło, że zgodnie z tradycją zakaz pewnego sposobu przyjmowania komunii na rękę wynikał z nadużyć, czyli znieważania Eucharystii, cząstek chleba, a dziś, w przeciwieństwie do tego, nikomu nie umknęło, że zgodnie z progresywizmem zezwolenie na nowoczesny, nigdy wcześniej nie spotykany sposób przyjmowania komunii na rękę sprzyja nadużyciom, czyli znieważenie Eucharystii, Cząstek. Duch Kościoła zawsze dążył do czci i zwalczał brak szacunku. Dzisiaj natomiast ludzie, którzy nazywają się ludzmi kościoła, wszędzie gorliwie poszukują braku szacunku i potępiają szacunek. Jakże powszechny jest ten zgubny zwyczaj zmuszania wiernych do przyjmowania komunii na rękę i na stojąco, nie pozwalając im klękać!
Osoba przyjmująca komunię na rękę, świadomie lub nieświadomie, dokonuje tego, czego sam szatan nie był w stanie osiągnąć. Zły, kusząc Syna Bożego, obiecuje mu ziemię, „jeśli pokłonisz się mi” (Łk 4, 7). Szatan chciał mieć Chrystusa u swoich stóp. Cóż, ten, kto przyjmuje komunię na rękę, upuszcza konsekrowane cząstki na ziemię, gdzie są one deptane, znieważane, zapomniane. W pewien sposób udaje mu się pójść dalej niż Lucyfer. A tam, na podłodze, Król Królów, Odkupiciel świata, Niezrównany Przyjaciel, sama Miłość, Baranek ofiarny, ponownie słyszy te szydercze słowa tych, którzy ranili Pasterza podczas Męki Pańskiej, tyle że tym razem słyszy je od obojętnych komunijnych: „zgadnij, kto cię uderza” (Łk 22, 6).
Tomás I. González Pondal - El modo católico de comulgar