I w tych i w tamtych czasach byli i są słabi nauczyciele, słabe programy nauczania.
W tamtych czasach, nauczanie było solidniejsze i większe wymagania były. Dzieci dawniej lektury czytały i wypracowania pisały, a obecnie nie ma żadnych wymagań, nawet prac domowych się już nie zadaje...
To prawda ale nauczyciele zamiast uczyć mniej ale bardzo użytecznej wiedzy, samodzielnego myślenia, pędzili z tematami, które pewnie w pond 90% się zapomina i nie oglądali się na tych, którzy nie mieli prywatnych korepetytorów. Każda szkoła to jest tłocznia w ogromnej większości bezużytecznej wiedzy, pędzenie uczniów czy studentów do zakuwania wiedzy, żeby przypadkiem nie zaczęli za bardzo myśleć, a co dla systemu jest najstraszniejsze - poszukiwać prawdy.
Gdy studenci rozpoczynają naukę na uniwersytetach w Oxfordzie, pewnie Cambridge też, mówi się im żeby zapomnieli wszystko czego się dotąd nauczyli